Łowisko licencyjne "Sazan"

Artykuł

Relacja z Zawodów Karpiowych Sazan 2014

Zawody Karpiowe Sazan 2014 odbywały się w miejscowości ODRA na zbiorniku licencyjnym Sazan, w których to zawodach wystartowaliśmy po raz trzeci w składzie Grzegorz Danus & Adrian Danus pod nazwą TEAM SKLEP-KARPIOWY.PL 

Zawody rozpoczynały się 4 czerwca, a kończyły w niedziele 8 czerwca br. W zawodach startowało piętnaście 2-osobowych drużyn, a sama impreza posiadała status eliminacji do Mistrzostw Polski w wędkarstwie karpiowym Polish Carp Masters 2014.

Na zbiorniku zjawiliśmy się o godzinie 9. Następnie rejestracja drużyny, obejście zbiornika - rzut oka na to, jak organizator podzielił stanowiska. Później zostało już tylko oczekiwanie na losowanie stanowisk, co zawsze dostarcza ogromnych emocji. W międzyczasie organizator postarał się, abyśmy nie zgłodnieli podając cieplutką kiełbaskę, swoją drogą warto zaznaczyć, że posiłki dowożone były przez kolejne 3 dni zawodów.

W końcu nadeszła chwila, na którą zawodnicy czekali od rana – czyli losowanie, które odbywało się dwa razy - najpierw losowanie numeru, z którym będziemy losować stanowisko, a potem wg tej kolejności losowanie stanowisk. W tym roku losować postanowił Adrian, który podszedł jako pierwszy i wylosował nr 12!

No i teraz zaczynają się emocje i czekanie, jakie stanowiska pozostaną na sam koniec i gdy do losowania podchodzi  Adrian pozostają już tylko 4 stanowiska o numerach: 1, 2, 9 i 11, następnie chwila nerwów i losujemy nr 2. Jest dobrze! Migiem zwiewamy na swoje stanowisko. Postanowiliśmy jak najszybciej rozbić się, aby mieć więcej czasu na ustalenie, kto, gdzie i na co łowi. O godzinie 14.00 cała masa sprzętu jest już rozłożona.

 

Stanowisko znamy bardzo dobrze, więc nie ma co kombinować, wybieramy 4 miejsca, w których najczęściej łowi się ryby na tym stanowisku. Z przynęta też nie było problemu, jako pierwsze na włos trafiają kule BERKLEY kolejno u Adriana 2 x 20 mm ABSOLUTE PLUM na drugim zestawie  20 mm TANGERINE & FISH. U mnie z kolei 20 mm TUNA & SPICY a na drugim zestawie 2 x  8MM mm SQUID & LIVER.  Pierwsze godziny bez brania, na noc na włosy lądują te same kulki. Godzina 23.00 pierwsze delikatne branie u Adriana, ryba bardzo silna, ciągnie w bok w zestawy sąsiadów ze stanowiska nr 1, jak się później okazało splątując oba zestawy jakoś udaje się podebrać, więc pozostaje się cieszyć. Mamy pierwszą punktowaną rybę na zawodach! Karp ważył 8.170 kg. Podczas pobytu na macie ryba zostaje szybko zważona przez sędziów, rana po haku odkażona i rybka wraca do wody.

Po tej rybie w nocy już nic się nie dzieje, nic też nie zapowiada tego, co dzieje się następnego dnia. W czwartek pogoda jest zmienna, rano słonecznie, po południu delikatne opady deszczu i po tych opadach zaczyna się dziać. Pierwsze branie na mojej prawej wędce zacięcie i siedzi AMUR, który grzecznie, bez żadnych wariactw wpływa do mojego podbieraka. Mamy drugą rybę zawodów!

Szybka wywózka w to samo miejsce, na te same kulki, 20 min i jest branie, tym razem karp, który od razu po braniu pędzi w stronę wierzby, na szczęście udaje się go wyjąć. Są brania więc szybko wywozimy, chwile czekania i znów branie. Tym razem na karpia czekaliśmy niecałą godzinę, sędziowie byli już na miejscu by zważyć poprzednia rybę więc spokojnie holuję, karp niestety wchodzi w zestawy kolegów, cóż zrobić, dotyka ich żyłek jednak nie splątuje, uwalniam zestaw sąsiada i co słyszę? ZGŁASZAM PROTEST - PANIE SĘDZIO TEJ RYBY NIE WAŻYMY!  Sędzia w szoku, ja się tego niestety spodziewałem, ale trudno, zawodnik ma takie prawo. Ryba ważyła 8.5 kg ale nie została zaliczona do punktacji, pozostało tylko zrobić sobie zdjęcie i do wody .

Ważymy jeszcze karpia, który jest w worku waga wykazuje 8.900 kg, a więc na razie największa ryba zawodów i wysuwamy się na prowadzenie.

Po tym incydencie zrozumiałem, że muszę bardziej zdecydowanie holować karpia aby nie tracić w ten sposób ryb. Niestety skończyło się to tym, że łącznie na tych zawodach straciłem ich aż 8. Niezrażeni dalej robimy swoje w nocy cicho, więc szło się wyspać a rano branie i spinka. Po tym braniu następuje cisza, cały piątek nie mamy brania, a koledzy z naprzeciwka uciekają nam łowiąc rybę za rybą, chodzimy, kombinujemy, zmiana miejsca, przynęt, niestety nic. Zrobiło się dość ciepło, a nawet upalnie, a dzień minął nam na rozmowach z kolegami ze stanowiska nr 4 oraz 10, którzy często nas odwiedzali przez cały czas trwania zawodów (Pozdrawiam). Noc z piątku na sobotę minęła spokojnie, jakieś delikatne ruchy hangerów - nic konkretnego.

 

Sobota przyniosła jedno branie, ale za to jakie! W samo południe, przy temp prawie 30°C odjazd daje nam 12 kg karp, który nie czekając na nic znów idzie wprost pod wierzbę, tym razem siłą udaje się go zawrócić. Karp po drodze do brzegu zaliczył jeszcze grążele, ale szczęście dopisało i oto taki gość zawitał na macie.

Po tym karpiu jak natchnieni znów zaczynamy kombinować, wszak wracamy do gry, niestety w nocy znów cisza więc postanawiamy rano o godzinie 4 przewieść zestawy w miejsce, w którym łowiliśmy w czwartek, co okazało się później dobrym pomysłem.

Stanowisko nr 1 złowiło w niedzielny poranek parę ryb wysuwając się na 3 miejsce, my niestety bez brań, aż do godziny 10, kiedy to nastąpiło pierwsze branie, niestety karp się spiął, ale co tam, jest jeszcze pół godziny do zakończenia zawodów, szykuję zestaw do wywiezienia, wywożę i po około 10 min następuje branie, w głowie tylko jedno, holuję ostatnią rybę na tych zawodach - holuję rybę, która może dać nam 3 miejsce na tych zawodach, w końcu ryba w podbieraku, ważenie - waga sędziego wskazała 9.680 kg, szybkie przeliczenie w głowie i myślę "jest blisko" - jak się później okazało bardzo blisko, bo do 3 miejsca straciliśmy około 1 kg!

Podsumowując, wśród drużyn, które złowiły ryby zawody stały na bardzo wyrównanym poziomie, walka toczyła się do samego końca i nikt nie zamierzał odpuszczać.  Pogoda dopisała, a nam w końcowym rozrachunku szkoda było tylu straconych ryb oraz tej jednej, która została "oprotestowana" przez naszych sąsiadów. Mam nadzieję, że takie sytuacje nie spotkają mnie już na tych zawodach, wszak nie walczymy tu o przysłowiowe "złote majtki". Impreza ma mieć charakter towarzyski i taki od lat posiadała, oczywiście każdy chce wygrać to jest normalne, ale nie za wszelką cenę i niestety ktoś o tym w tym roku zapomniał, a chęć wygrania go przerosła.

Na końcu kilka słów o organizacji, co do której nie mogę mieć większych zastrzeżeń. Ryby ważone były szybko i sprawnie, sędziowie zjawiali się kilka minut po telefonie, puchary jak zawsze piękne, nie wspominając o tym za największą rybę, którego po prostu każdy chciał go mieć.

Mam nadzieję, że w przyszłym roku spotkamy się w tym samym składzie i bez większych zmian w samej formule zawodów, a rybka dopisze tak, jak i w tym roku dopisała.

 

Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia za rok,

Grzegorz Danus

 

 

 

 

karpklub portal karpiowy

forum karpiowe

carp travel team

sklep bażant

carp tv askari